Czy w Mszczonowie powinno powstać delfinarium?

Zgodnie z informacją opublikowaną w Biuletynie Informacji Publicznej URZĘDU MIEJSKIEGO W MSZCZONOWIE rozpoczęło się właśnie postępowanie w sprawie wydania  decyzji  o środowiskowych uwarunkowaniach  dla przyszłej budowy pierwszego w Polsce delfinarium, które miałoby powstać w Mszczonwie przy ul. Warszawskiej. Inwestorem jest Mazowieckie Centrum Edukacji i Ochrony Mórz Sp.  z o.o. z siedzibą przy ul. Wolskiej 191, 01-258 Warszawa.

Inwestor zakupił pod budowę delfinarium teren o powierzchni około 5500 m kw. i deklaruje zakończenie budowy do 2017 r. Planowane są 2 baseny dla delfinów – jeden zadaszony, całoroczny, a drugi odkryty, sezonowy, na świeżym powietrzu. W planach inwestycyjnych wpisane jest, że ma to być obiekt o charakterze edukacyjnym. Ponoć ma łączyć funkcje rozrywkowe, edukacyjne i rehabilitacyjne.

Pomysł ten budzi olbrzymie kontrowersje, zarówno w kraju jak i za granicą, ponieważ w wielu krajach zamykane są delfinaria, od kilku lat mówi się wprost, że delfinoterapia jest przede wszystkim sposobem zarabiania na determinacji rodzin chorych dzieci, a parki morskie i delfinaria nie mają żadnej wartości edukacyjnej i są tylko inną odmianą cyrku.

Filmy dokumentalne, takie jak „Blackfish” opowiadający o tym, jak życie w niewoli wpływa na największe delfiny – orki, oraz oskarowy dokument „Zatoka delfinów” ujawniający straszną prawdę, skąd pochodzi większość delfinów kupowanych do delfinariów, unaoczniły opinii publicznej niewygodną prawdę o delfinariach i skompromitowały te miejsca wątpliwej rozrywki.

 

M5

 

Właściciele parków morskich i delfinariów, widząc narastającą falę protestów i czując presję opinii publicznej, próbują ratować swoje dochody przenosząc biznesy do Rosji, do krajów Bliskiego Wschodu, do Azji – m.in. do Chin, na Filipiny. SeaWorld, który właśnie notuje rekordowe spadki przychodów, oficjalnie informuje swoich akcjonariuszy o tego typu strategii. W 2014 r. SeaWorld rozpoczął współpracę z australijską firmą mediową Village Roadshow, przy pomocy której chce uruchomić swoje parki morskie właśnie w Azji i w Rosji.

Czy chcielibyśmy się palsować ze swoim mszczonowskim delfinarium pod tym względem w jednym rzędzie z Rosją i krajami azjatyckimi?

 

Powodem do zmartwienia dla właścicieli delfinariów jest nie tylko rosnąca świadomość opinii publicznej, ale też zmiany legislacyjne. W Unii Europejskiej trwają bardzo intensywne prace, które mają doprowadzić do tego, aby w krajach Unii w ogóle nie było delfinariów.  W marcu b.r. rozpoczęła swoją działalność w Parlamencie Europejskim koalicja  EUROPA BEZ DELFINARIÓW (Dolphinaria-Free Europe – DFE) skupiająca autorytety naukowe i parlamentarzystów zaangażowanych w temat dobrostanu i praw zwierząt. Koalicja  DFE nawołuje do podjęcia natychmiastowych kroków w celu ochrony delfinów w niewoli, do zakazu importu do UE delfinów odłowionych w warunkach naturalnych, do przyjęcia surowych przepisów odnośnie warunków, jakie trzeba zapewnić zwierzętom w delfinariach. Nawołuje także, aby uchwalić plany zamknięcia istniejących delfinariów i nie udzielać pozwolenia na budowę nowych tego typu obiektów.

 

Warto dodać, że trzynaście państw członkowskich UE nie posiada delfinariów. Słowenia, Cypr i Chorwacja zakazują trzymania waleni w niewoli do jakichkolwiek celów komercyjnych, Węgry zakazują przywozu delfinów, a w Grecji zakazano wszelkich występów zwierząt.

Polska na forum międzynarodowym chwalona była dotychczas za to, że posiada klarowne normy prawne regulujące trzymanie waleni w niewoli. Mszczonowskie delfinarium z pewnością uderzyłoby w nasz wizerunek i plasowałoby Polskę pośród krajów o niskiej świadomości praw zwierząt, gdzie nie dba się o ich dobrostan i gdzie przede wszystkim rządzi zysk.

 

Wspaniałym przykładem do naśladowania jest Wielka Brytania, gdzie jeszcze w latach 70-tych było ponad 30 delfinariów. Wprowadzono tam jednak w trosce o dobrostan zwierząt tak wyśrubowane standardy i wymogi dla tego typu obiektów, że żadna firma nie była w stanie im sprostać. Obecnie w Wielkiej Brytanii nie ma żadnego delfinarium.

Wiele krajów, w których funkcjonują jeszcze delfinaria, stara się doprowadzić do zamknięcia tych obiektów. W tym roku zamknięto np. delfinarium w Rimini we Włoszech, w 2013 – Connyland Dolphinarium Liperswil w Szwajcarii. Wcześniej udało się też doprowadzić do zamknięcia większości delfinariów w Niemczech. Nacisk lokalnej i międzynarodowej społeczności jest bardzo duży i jest jednoznacznym sygnałem  dla właścicieli delfinariów, że nie ma społecznego przyzwolenia na trzymanie delfinów w niewoli.  Protesty i petycje prowadzą w poszczególnych krajach do istotnych zmian w prawodawstwie, które powodują, że biznes ten staje się albo nielegalny, albo zupełnie nieopłacalny.

 

 

W maju 2015 rząd Ukrainy uchwalił ustawę, która orzeka, że ​​w delfinariach na Ukrainie zwierzęta będzie można trzymać tylko w wodzie morskiej. Ustawa ta jest kamieniem milowym, który może doprowadzić do zamknięcia czterech z dziewięciu delfinariów na Ukrainie. Takie delfinaria jak kijowskie czy charkowskie leżą daleko w głębi lądu i ciągły transport wody morskiej do ich urządzeń byłby zdecydowanie nieopłacalny dla operatorów. Właściciele delfinariów oczywiście domagają się zmiany  tej ustawy. Szukają też oczywiście innej alternatywy, gdyby spór legislacyjny zakończył się ich klęską i rozpatrują różne możliwości przeniesienia swojej działalności do innego kraju. Oby delfinarium w Mszczonowie nie stało się dla takich firm sposobem ratowania swoich przychodów.

 

Warto w tym miejscu podkreślić, że z punktu widzenia biologii, psychologii zachowań zwierząt i naszej obecnej wiedzy o ich zdolnościach poznawczych, życiu społecznym i emocjonalnym, każda forma delfinarium jest dla nich więzieniem, drastycznie naruszającym ich dobrostan. Przyczynia się bezpośrednio do ich psychicznego i fizycznego cierpienia a często i śmierci.

Pamiętajmy, że delfiny to jedne z najinteligentniejszych zwierząt – ich niewola jest równie nieetyczna jak ludzkie zoo organizowane zaledwie 100 lat temu. “Non-Human Person” (dosłownie “osoba nie-ludzka”) – taki właśnie status decyzją indyjskiego Ministerstwa Środowiska w maju 2013 roku uzyskały tamtejsze delfiny. Decyzja ta szła w parze z całkowitym zakazem zakładania w kraju delfinariów oraz trzymania tych zwierząt w niewoli w celach rozrywkowych. Urzędnicy uznali bowiem takie praktyki za niedopuszczalne z moralnego punktu widzenia. W 2010 r. w Helsinkach odbyła się konferencja poświęcona moralnym i etycznym aspektom relacji ludzi i delfinów oraz wielorybów – „Cetacean (Whales, Dolphins and Porpoises) Rights: A Moral and Legal Change Conference”.

Uchwalono na niej Deklarację Praw Waleni. W oparciu o dostępne wyniki badań naukowych dotyczących budowy mózgu waleni i jego funkcji poznawczych, różnic osobowościowych, życia społecznego i kultury tych zwierząt, badacze i uczestnicy wyszli z założenia, że walenie powinny być traktowane jako osoby. W czasie konferencji podkreślano samoświadomość waleni (potwierdzoną wielokrotnie empirycznie testem lustra w przypadku delfinów) a także wysuwano hipotezy odnośnie możliwości moralnego osądu sytuacji przez delfiny i kaszaloty. Obserwacje zachowań tych zwierząt potwierdzają, że np. kaszaloty dostosowują natężenie fal swojego , bardzo silnego zresztą, aparatu echolokacyjnego, aby nie ogłuszać innych kaszalotów znajdujących się w pobliżu. Natomiast delfiny w interakcjach z chorymi i słabszymi osobnikami, a także z ludźmi (szczególnie z dziećmi) często zmieniają swoje zachowania motoryczne i dostosowują ich intensywność i do osobników, z którymi wchodzą w interakcję, by nie spowodować ich obrażeń.

 

Bez względu na nasze podejście do idei delfinów jako „non-human person” trzeba pamiętać, że nawet w dużych delfinariach:

  • delfiny mają bardzo drastycznie ograniczoną przestrzeń i nie mogą zaspokajać swoich naturalnych potrzeb lokomotorycznych i eksploracyjnych. Następstwem tego są apatia, stereotypie i agresja
  • pozbawione są bardzo dla nich ważnych naturalnych więzi społecznych. Młode oddzielane są wcześnie od matek, nie mogą funkcjonować w naturalnych grupach rówieśniczych,  pełnić różnych ról społecznych, muszą pozostawać w sztucznie tworzonych grupach, gdzie bardzo często dochodzi do aktów agresji, ran itd.
  • muszą żyć w ciasnych, betonowych, pozbawionych naturalnych bodźców zbiornikach. Brak naturalnego światła w niektórych obiektach, szkodliwy skład chemiczny wody, hałas muzyki oraz urządzeń filtracyjnych – wszystko to jest bardzo stresogenne dla tych akustycznych zwierząt, podatnych na choroby skóry, oczu i układu oddechowego
  • zmuszane są do nienaturalnych zachowań, cyrkowych sztuczek, groźnych dla ich zdrowia. Jednocześnie nie mają jak przejawiać swoich naturalnych zachowań – łowieckich (gdyż karmione sa martwymi rybami), musza zaprzestać używania swojego kluczowego zmysłu – echolokacji (bo ultradźwięki odbite od ścian basenu powodują ich dezorientację i nasilają tylko stres)
  • jednostajny mrożony pokarm, często wątpliwej jakości, przyczynia się do różnych chorób i odwodnienia organizmów oraz prowadzi do konieczności sztucznego, inwazyjnego nawadniania przy pomocy węża wprowadzanego bezpośrednio do żołądka (delfiny nie piją a cała woda pochodzi ze zjadanych ryb, z tym, że mrożone ryby zawierają jej o wiele mniej)
  • dla delfinów środowisko delfinariów jest tak stresujące, że bardzo często podaje się im silne leki uspokajające. Wiele osobników i tak cierpi na stany podobne do depresji a stres przyczynia się do choroby wrzodowej żołądka, zmniejszenia odporności, większej podatności na infekcje i choroby skóry
  • wszystko to prowadzi do wysokiej śmiertelności delfinów w niewoli.

Pamiętajmy także, skąd pochodzi wiele delfinów, które mamy okazję spotykać w delfinariach. Większość pochodzi z bardzo krwawego odłowu w Taiji w Japonii oraz z  Wysp Salomona.  Jak proces odławiania delfinów wpływa na zwierzęta? Liczby mówią same za siebie. Średnio rocznie łapie się około 100 delfinów w Taiji i 200 na Wyspach Salomona , a przy okazji ginie ich około 100x więcej. Młode oddzielane są od rodziców, porywane są najczęściej młode samice, poszczególne osobniki są świadkami tego, jak bestialsko mordowane są cał ich rodziny. 50% odłowionych dzikich delfinów nie przeżywa „procedur adaptacyjnych”,  połowa delfinów umiera w ciągu 2 pierwszych lat niewoli, pozostałe przeżywają w niewoli średnio 6 lat. Wszystkie te fakty delfinaria skrzętnie ukrywają pod płaszczykiem zręcznego marketingu i oszukiwania klientów szyldem placówek edukacyjnych czy nastawionych na rehabilitację bądź delfinoterapię.

Sama delfinoterapia jest bardzo kontrowersyjnym zjawiskiem i do dziś nie ma żadnych dowodów naukowych na jej działanie. Mamy jednak wiele dowodów i przykładów na to, jak wykorzystuje się szyld delfinoterapii do rozwoju, bądź utrzymania delfinowego biznesu.

Ze względu na szczytny cel delfinoterapii łatwiej jest pozyskać przychylność społeczeństwa i władz do trzymania tych zwierząt w niewoli (a przy okazji do angażowania ich do show, pływania z turystami itd.). Nie tylko zresztą do samego trzymania w niewoli. Nawet do odłowu delfinów z ich środowiska naturalnego, mimo obowiązujących zakazów. Takie wydarzenie miało miejsce np. w lutym w 2007 r. w Turcji, gdzie  w ten sposób zagraniczny inwestor  operujący w delfinowym biznesie i na rynku nieruchomości próbował uzyskać przychylność lokalnych władz tureckich. Pół roku później o zgodę odpowiednich urzędów w Meksyku w tym względzie starało się Acuario Delfinario Sonora. Firma przekonywała, że aby prowadzić kosztowną delfinoterapię dla dzieci, musi wzmocnić swój budżet przy pomocy komercyjnych pokazów delfinów i programu pływania z butlonosami i pozyskać kolejne delfiny ze środowiska naturalnego (co jest o wiele tańsze, niż odkupienie zwierzęcia od innego delfinarium).

Kolejny przykład to delfinarium w Dubaju, które 21 maja 2008 r. otworzyło swoje podwoje. Delfiny z tego delfinarium pochodzą z Turcji, gdzie wcześniej trafiły z Ukrainy. Mimo, iż wlaściciele twierdzili, że jest to trzecie  pokolenie delfinów urodzonych i wychowanych w niewoli, eksperci CITES (Konwencji o Międzynaroowym Handlu Gatunkami Zagrożonymi Wyginięciem), sprawdzili, że odłowiono je  z ich naturalnego środowiska.  Warto tu zaznaczyć, że takie “nieścisłości” w dokumentach pochodzenia zwierząt są w delfinowym biznesie zaskakujaco częste, podobnie jak nieprawdziwe informacje dla turystów i rodzin korzystajacych z delfinoterapii o tym, że delfiny trzymane  w niewoli mają tam lepiej niż w środowisku naturalnym i że nie ma żadnych szans  na to, by poradziły sobie w morzu.

W 2010 roku w Turcji rosyjski właściciel delfinariów starał się uruchomić kolejne komercyjne delfinarium swojej sieci – w miejscowości Hisaronu, wykorzystując do tego urągajacy wszelkim normom mały basen przy supermarkecie. Gdy podniosła się wrzawa opinii międzynarodowej wokół tej sprawy, zaczął szermować argumentami, że przecież ożywi to gospodarkę i ruch turystyczny w tym regionie  a przy okazji będzie można uruchomić w tym miejscu delfinoterapię…