Historia orki Morgan – klasyczny przykład losów orki w delfinarium

W czerwcu 2010 roku na Morzu Wattowym niedaleko Holandii odratowano młodą orkę. Osłabiona rozwijającym się zapaleniem płuc, nękana przez pasożyty, wycieńczona, wymagała pomocy. Specjaliści z Dolfinarium Harderwijk pomogli jej dojść do siebie, zwalczyć infekcję, odzyskać wagę i siły. Orce nadano imię Morgan. Zidentyfikowano, że pochodzi z brytyjskiej populacji tych zwierząt, choć są spekulacje, że może to być też populacja norweska. W grudniu zapadła decyzja, by nie wypuszczać Morgan na wolność. Bardzo długo trwały dywagacje, do jakiego oceanarium trafi docelowo. Decyzję o niewypuszczaniu orki do morza argumentowano tym, iż powrót tam młodego walenia tego gatunku na wolność jest niemożliwy, bo ssak ten nie da sobie sam rady. A szans na znalezienie macierzystego stada Morgan ponoć raczej nie miała.

Wiadomo, że orki to zwierzęta społeczne, że żyją w stadach, że dość długo uczą się strategii polowań i innych ważnych dla przetrwania aktywności. Decyzja o pozostawieniu Morgan w delfinarium czy oceanarium wydawała się więc brzmieć rozsądnie. Przecież takie były rekomendacje zespołu naukowców, których poproszono o konsultację. Morgan w Dolfinarium Harderwijk ma profesjonalną opiekę. Przecież uratowano tam jej życie. Plany dotyczą umieszczenia orki w jednym z renomowanych oceanariów, gdzie od dawna trzyma się orki i gdzie ssaki te się rozmnażają, co dla wielu jest wyznacznikiem właściwej dbałości o dobrostan zwierząt trzymanych w niewoli.

W czym więc jest problem?

Przyjrzyjmy się całej sytuacji bardziej wnikliwie, zwracając uwagę na to, co wychwytują choćby takie organizacje jak Marine Connection (kliknij TUTAJ).

Wszelkie dywagacje dotyczyły tego, gdzie umieścić Morgan. W ogóle nie rozpatrywano na poważnie jako alternatywy jej powrotu do środowiska naturalnego. A priori zakładano, że nie ma nic złego w trzymaniu tych ogromnych delfinów w niewoli.

Zespół naukowców, który zadecydował o pozostawieniu orki w niewoli to między innymi specjaliści od ptaków morskich, większość związana z przedsięwzięciami zajmującymi się trzymaniem zwierząt w niewoli. Najbardziej doświadczony w tym zespole ekspert praktycznie przez całą swoją karierę związany był z firmą trzymającą mniejsze delfiny, a w przeszłości i orki w niewoli. Żaden z tych konsultantów nie pochylił się nad problemem ewidentnego naruszenia dobrostanu orek w niewoli. a jest to kwestia szeroko omawiana w świecie naukowym i przywoływana nawet przez samych trenerów orek w oceanariach.

Orki, zwłaszcza przysposobione już do życia w sztucznych basenach i zdolne do rozrodu, są oczywiście niezwykle cenne dla parków morskich. Ich wartość dochodzi do 10 mln dolarów.

A z drugiej strony śmiertelność orek np. w sieci SeaWorld jest średnio 3 x wyższa niż w populacjach dziko żyjących.

Dlatego organizacje zajmujące się ochroną waleni i dbałością o dobrostan delfinów i wielorybów oprotestowały decyzję Dolfinarium Harderwijk i powołanego zespołu ekspertów.

Jedno z rozwiązań proponowanych przez takie organizacje jak Marine Connection czy Whale and Dolphin Conservation Society dotyczyło umieszczenia Morgan w wydzielonym basenie morskim w Norwegii by stopniowo przygotowywać ją do powrotu do środowiska naturalnego (co powinno być ostatecznym celem całego przedsięwzięcia). Oczywiście Morgan wymagała opieki ze strony ludzi, ale wielu specjalistów i naukowców zgłosiło już swoją gotowość do pracy z Morgan, by jak najszybciej zapewnić jej powrót do morza.

Dziś Morgan przebywa w parku morskim Loro Parque na Teneryfie i jak pozostałe orki, skazana jest na życie w betonowym basenie i udział w pokazach dla publiczności. W międzyczasie musiała borykać się z różnymi sytuacjami ewidentnie uderzającymi w jej dobrostan. Ponieważ nie została zaakceptowana przez inne orki, dużo czasu spędziła izolowana w małym dodatkowym basenie, którego minimalne rozmiary w żaden sposób nie pozwalały na zaspokojenie potrzeb lokomotorycznych delfina.

W kontaktach z innymi orkami Morgan odniosła liczne rany i była wielokrotnie obiektem ataków innych osobników.