SPRZEDAŻ

Część osobników przebywajacych w delfinariach i parkach morskich została zakupiona  bądź od pośredników bądź z innych parków morskich. Handel ssakami morskimi to lukratywny interes. Opłaca się każdej ze stron.

Pojedynczy, wytrenowany butlonos może być wart 100 000 dolarów i poprzez pokazy oraz różne programy obcowania z turystami  generuje roczny przychód dla morskiego parku rzędu 1 mln dolarów rocznie (Kestin, 2004).

Delfinowe atrakcje to  nie tylko pokazy, ale także programy pływania z delfinami, karmienia delfinów, tzw. petting pools  (gdzie można głaskać walenie) czy wszelkie formy upamiętniania chwil wspólnie spędzonych z delfinami.

Programy te są bardzo dochodowe dla właścicieli delfinariów. Pół godziny pływania z delfinami kosztuje od 90 do 150 dolarów, przynosząc średniej wielkości delfinarium około 3 000 dolarów dziennie i 1 mln dolarów rocznie. Model biznesowy tych placówek zakłada znaczne przychody na rybach, którymi turyści karmią delfiny (1-4 dolary za sztukę), na „profesjonalnych” pamiątkowych zdjęciach (około 15 dolarów) czy filmach DVD dokumentujących pobyt z delfinami.

Parki morskich zwierząt gotowe są płacić za delfiny coraz więcej. W 1960 roku płacono za delfina około 300 dolarów, teraz cena wynosi ponad 100 000 dolarów. Najsłynniejsza sieć tego typu placówek SeaWorld zapłaciła kilka lat temu 130 000 dolarów za każdego z dziewięciu delfinów kupionych od Marineland na Florydzie (Kestin, 2004).

Handel delfinami oznacza także, że zwierzęta te narażane są na bardzo stresujące procedury transportu, nierzadko międzykontynentalnego. Raport Whale and Dolphin Conservation Society z V 1998 r, dotyczący handlu delfinami z Morza Czarnego, ujawnia, że w latach 1991-1997  Rosja i Ukraina sprzedały 43 delfiny, m.in. na Węgry, do Argentyny, na Maltę, do Izraela i Turcji. 20 z nich nie dożyło momentu opublikowania tego raportu. Niektóre padły jeszcze na terenie lotniska, tuż po wylądowaniu samolotu w docelowym kraju, inne nie przeżyły procedur adaptacyjnych, jeszcze inne zginęły w wypadkach przy przeładunku. Dla kilku zabójcze okazały się infekcje oraz stres  potęgowane przez warunki panujące w niewoli.

Poza Rosją i Ukrainą, gdzie handlem delfinami zajmują się m.in. osoby zwiazane ze środowiskem byłych wojskowych z Floty Czarnomorskiej, delfinowym zagłębiem są też Kuba,   Wyspy Salomona i okryte szczególnie złą sławą japońskie miasteczko Taiji, gdzie corocznie ma miejsce rzeź tysięcy delfinów.

Pośredniczenie między rybakami z Wysp Salomona a właścicielami delfinariów okazywało się w ostatnich latach szczególnie dochodowe.  Dochodzenie prowadzone przez organizację Marine Connection w 2003 r. ujawniło, że jeden z zachodnich pośredników i swego czasu największy handlarz delfinami – Kanadyjczyk Christopher Porter oferował miejscowym rybakom symboliczną nagrodę za każdego żywego delfina, po czym 28 delfinów sprzedał  do Parque Nizuc w Cancun za 46 000 dolarów za każdego osobnika. Niektóre z nich nie przeżyły nawet transportu do Meksyku.

Powiązane wpisy