Maltańskie delfinarium – piekło ciasnoty i hałasu

Sezon urlopowy dobiega  powoli końca. Urlop dla wielu turystów to wciąż niestety czas odwiedzin delfinariów, gdzie płacąc za tę dyskusyjną formę rozrywki własnymi pieniędzmi sankcjonujemy niewolę i cierpienie delfinów.

Z najgorszych warunków słyną tureckie i egipskie parki morskie, ale i europejskie delfinaria nie są lepsze. Przyjrzyjmy się temu, jak funkcjonuje delfinarium na Malcie – MEDITERRANEO MARINE PARK. Nie jest ono tak znane polskim turystom, a swego czasu określano je jako jedno z najgorszych miejsc niewoli delfinów.

M0

Mediterraneo jest klasycznym przykładem tego jak bardzo takie miejsca ograniczają przestrzeń życiową trzymanych tam zwierząt. Pamiętajmy, że delfiny mają bardzo duże potrzeby lokomotoryczne. W ciągu doby pokonują dystans około 40 mil, potrzebują dużego akwenu, aby funkcjonować zgodnie z całym swoim  naturalnym repertuarem zachowań: prowadzić bogate życie społeczne, polować, konkurować, eksplorować. A co zapewnia im maltańskie delfinarium? Przyjrzyjmy się poniższym  zdjęciom.

 

M8

Warto zwrócić uwagę, że największy (choć i tak bardzo mały) basen używany do pokazów nie jest miejscem, gdzie delfiny spędzają cały czas. Część z nich – odizolowana od pozostałych – przez kilka godzin pozostaje w najmniejszych okrągłych nieckach usytuowanych na lewo od głównego zbiornika.

Podobnie mikroskopijne są baseny w drugiej części parku, gdzie prowadzone są programy pływania i interakcji z delfinami. Już na pierwszy rzut oka są one dość małe. A tak naprawdę są mniejsze jeszcze o co najmniej 1/3, gdyż ich szeroki zewnętrzny pierścień stanowi płycizna, gdzie turyści oczekują na pojawienie się zwierząt (najlepiej widać to na zdjęciu satelitarnym z google map).

Google 2

Powyżej – zdjecie satelitarne jeszcze z okresu budowy.

M3

Jedna „ćwiartka” okrągłego basenu ma promień ledwo 10 m.

Tak mikroskopijna przestrzeń dla delfinów to absolutnie drastyczne naruszenie ich dobrostanu.  Dlatego często można zauważyć tu różne stereotypowe zachowania zwierząt, skazanych na tak małą ilość miejsca. Jeśli wykażemy trochę wysiłku i podejrzymy, co robią delfiny poza pokazami i programami pływania z turystami, to zobaczymy bardzo smutny typowy obrazek kompulsywnego pływania wokół maleńkiego  basenu, unoszenie się prawie nieruchomo na powierzchni, tuż przy brzegu,  wyczekiwanie przy kratach i bramkach odgradzających poszczególne zbiorniki (i poszczególne osobniki).

M5

Małe zbiorniki trudniej też utrzymać w czystości. Czystość wody w basenach bywa dyskusyjna. Kilka lat temu organizacja BORN FREE w swoim raporcie na temat delfinariów w Europie zwracała uwagę, że nawet sami turyści odwiedzający Mediterraneo Marine Park uskarżali się na różne dolegliwości po pływaniu z delfinami w takich basenach z brudną cuchnąca wodą.

Na ironię zakrawa fakt, że delfiny w czasie pokazów, wyskakując wysoko ponad wodę, mogą dostrzec wielki błękit niedostępnego dla nich Morza Śródziemnego, które rozpościera się kilkaset metrów dalej…

Drugim bardzo istotnym problemem jest w maltańskim delfinarium bardzo wysoki poziom hałasu, zarówno w czasie pokazów jak i w pozostałych porach dnia. Pamiętajmy, że dla delfinów słuch  obok echolokacji, stanowi kluczowy zmysł.  Są to niezwykle wrażliwe akustycznie zwierzęta. Bardzo uciążliwe są zarówno dźwięki o dużym natężeniu, jak i hałasy cichsze, ale jednostajne i trwające wiele godzin, a czasem dni czy tygodni.  Powodują one bardzo wysoki poziom stresu, który w konsekwencji  może prowadzić do wrzodów, osłabienia organizmu (a więc większej podatności na infekcje, dość częste u delfinów) czy wreszcie depresji. Znane są przypadki, gdzie np. jednostajny głośny szum urządzeń filtracyjnych w delfinarium był dla zwierząt tak obciążającym stresorem, że zapadały na różne choroby a niektóre osobniki nawet umierały. Mediterraneo jest klasycznym przykładem tego, jak bardzo się lekceważy dobrostan zwierząt i fakt, że delfiny to zwierzęta tak bardzo akustycznie wrażliwe. Delfinarium to usytuowane jest w bezpośrednim w sąsiedztwie Splash & Fun Water Park, który jest nie tylko miejscem rozrywki, ale też fabryką hałasu: zewsząd dobiega głośna muzyka, huczy maszyneria wszystkich zlokalizowanych tam atrakcji, przez cały dzień słuchać krzyki  podekscytowanych turystów. Kilkadziesiąt metrów od delfinarium trwa rozbudowa jednej z głównych arterii drogowych na Malcie. Generatorem hałasu jest więc nie tylko sam intensywny ruch uliczny, ale też maszyny budowlane. Można by powiedzieć, że odgłosy z placu budowy to czynniki obiektywne i zarząd delfinarium nie ma wpływu na miejskie inwestycje… A co z niesamowitym i niepotrzebnym zupełnie natężeniem hałasu w czasie pokazów (2 x dziennie po pół godziny plus hałas i muzyka kolejnych dwóch pokazów w sąsiednim basenie z lwami morskimi)? Monumentalna muzyka i komentarze spikera są tak głośne, że męczą się nawet widzowie.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze hałas, o którym często wcale nie myślimy – hałas urządzeń sprzątających, potężnych karcherów, którymi myje się ściany basenów i kanałów oraz podłogi pasaży dla turystów …

M4

Taki właśnie jest świat kilku delfinów trzymanych na Malcie. Świat niezwykle trudnej do zniesienia ciasnoty i hałasu, który osacza zewsząd. A wszystko to o kilkaset metrów od innego, podmorskiego świata, który powinien być ich domem.